Iron throne – fotel zakręcony part 1

Historia tego siedziska jest odległa. Ma pewnie około 60 lat. Sfatygowany przez pracę, naturę i czas.  Nadgryziony przez korozję. Ale trzyma się dzielnie.

IMG_5464Potraktowany szczotką drucianą odzyskał trochę wigoru. Pozostała na nim patyna podkreślająca jego wiek. I to jest piękne. Samo siedzisko to jednak zbyt mało, bo żeby stać, potrzeba jest noga. Dziś nie trudno o stal w rożnym wydaniu, więc znalazła się taka, która dała solidną podstawę. Do tego noga z peerelowskiego krzesełka obrotowego, dzięki czemu nasze siedzisko będzie w dalszym ciągu miało pierwiastek mechanizacji minionej epoki.

W przygotowaniu trzeba było jednak skorzystać z dobrodziejstw XXIw. czyli całej koniecznej mechanizacji plazy, tiga, kątówek i niezawodnego mechaniczno-kinetycznyego generatora momentu obrotowego z naprowadzaniem trzonkowym o działaniu impulsacyjno-punktowym czyli MŁOTKA.

Tak oto powstała znaczna część całości. Siedzi się wygodnie i stablinie. Gdzieś w głowie kiełkuje pomysł na oparcie. I zastanawiam się nad kolorem nogi: iść w kierunku siedzenia, czyli brązowo-czerwone przetarcia (a’la staroć), czy raczej czarna nóżka z wyeksponowanymi kantami? To przemyślenia na czas do następnego działania.

Cdn.

Reklamy